Ślub plus size

Zastanawiając się nad tym tematem pierwsze, co przyszło mi do głowy, to czy warto w ogóle przygotowywać ofertę ślubną plus size? Żyjemy przecież z jednej strony w czasach ruchu bodypositive i ofert skierowanych dla dziewczyn, ale także i dla chłopców o niestandardowych rozmiarach. Z drugiej strony przecież Panny Młode o nieco większym rozmiarze mają przecież takie same marzenia jak większość Narzeczonych, aby ich dzień był tym najpiękniejszym, bajkowym momentem, w którym poczują się jak księżniczki.

I wtedy natrafiłam na nią, Narzeczoną, która w przyszłym miesiącu miała powiedzieć to sakramentalne tak, która marzyła o ekscytujących przygotowaniach, magicznych momentach, w których mierzy tą piękną, wymarzoną suknię… i którą spotkało ogromne rozczarowanie. Dziewczyna wysłuchała od krawcowej robiącej ostatnie poprawki, że „przecież powinna WRESZCIE coś ze sobą zrobić”, że „będzie się lepiej czuła ze sobą i lepiej wyglądała”. I przypomniałam sobie własne poszukiwania sukni, podczas których w wielu salonach moje marzenia rozbijały się o kpiące spojrzenia pań ekspedientek i kąśliwe komentarze typu: „W Pani rozmiarze to raczej nic Pani nie znajdzie”. Wtedy odpowiedziałam sobie na pytanie „TAK, warto sprawić, żeby kolejne Panny Młode nie musiały przeżywać tego koszmaru”.

Najpierw mały apel do wszystkich Pań ekspendietnek -domorosłych dietetyczek i psycholożek, które przecież doskonale wiedzą, że krągłości niemieszczące się w pokazowe modele sukienek w rozmiarach 32, czy nawet 36 są efektem złej diety i zaniedbania. Pomyślcie, czy osoba, której wygląd komentujecie nie ma problemów zdrowotnych, hormonalnych i innych. A może po prostu uwielbia siebie w takim rozmiarze, w jakim jest, a jej przyszły małżonek wielbi każdy milimetr jej ciała.

A teraz kochane Panny Młode. Pamiętajcie, że jesteście najpiękniejsze i spójrzcie na siebie oczami swojego ukochanego. To Was wybrał i to z Wami chce przeżyć całe życie. Jeśli jednak chcecie, aby ktoś pomógł Wam przygotować ten wielki dzień w taki sposób, aby od pierwszej myśli o Waszym ślubie aż do końca uroczystości była to piękna przygoda pełnia jedynie łez szczęścia – zapraszamy do nas. Oferujemy organizację ślubów specjalnie dla Par Młodych Plus Size – KLIK.

A skąd pomysł na całą ofertę?

Białe szaleństwo

Oczywiście przy ofercie plus size pierwsze co nam przychodzi do głowy, to wybór sukni ślubnej. Ile znacie salonów ślubnych, w których można przymierzyć suknię w rozmiarze 40? A 46? A 52 i większym? I nie chodzi tylko o to, aby uszyć sukienkę w większym rozmiarze. Już na etapie mierzenia, nawet jeśli przyłożycie do siebie sukienkę w rozmiarze 34, może się okazać, że uszycie jej w dużo większym rozmiarze nie będzie dobrym rozwiązaniem. Ważny jest projekt i to, dla jakiej figury dana suknia została zaprojektowana. Przy niektórych modelach mimo idealnego dopasowania materiał nie będzie się układać odpowiednio.  A na poprawki, czy co gorsza szycie od początku może już nie być czasu. Czy nie pięknie byłoby zwiedzać salony i wybierać spośród morza pięknych białych, śmietankowych, a może i kolorowych koronek, tiulów, atłasów, muślinów i wszystkiego, czego dusza zapragnie? Do tego wiedząc, że suknie te zaprojektowane są w taki sposób, aby podnieść i zebrać to, co podniesione i zebrane być powinno, a odwrócić uwagę od tego, co chcemy, aby było nieco mniej wypukłe?

Wielkie wejście

Czy myślałyście już o tym… Goście zgromadzeni czekają z kieliszkami szampana w dłoniach na przybycie Nowożeńców. Wreszcie macie wejść do sali pełnej Gości, gdy nagle wujek, który dał ponieść się emocjom i chwili, przypominając sobie o pewnym” uroczym” zwyczaju weselnym, domaga się, aby Pan Młody przeniósł Panią Młodą przez próg. Stajecie w obliczu rozpaczliwej sytuacji, zwłaszcza, że wujkowi zaczynają wtórować inni goście. Czy da się tego uniknąć? Oczywiście, że tak. Wszytko jest kwestią dobrego planowania. Warto pomyśleć o tym już na etapie wyboru lokalizacji. Można wybrać wspaniałe miejsca, w których Wielkie Wejście Państwa Młodych będzie tak spektakularne, że Goście oniemieją z zachwytu i zanim wszyscy oprzytomnieją na tyle, aby przypomnieć sobie o narzeczeńskim zwyczaju, zajmą się śpiewaniem gromkiego „Sto lat” popijając szampana?

Dirty dancing

Pierwszy taniec to dla większości par ważny moment. To właściwie pierwsze publiczne wystąpienie jako małżeństwo i to wtedy oczy wszystkich gości skupione są właśnie na Was. Dla Panny Młodej, która nie przypomina wątłej trzcinki na wietrze przerażający jest  moment, którego wszyscy wyczekują z zapartym tchem. Moment spektakularnych figur rodem z „Tańca z gwiazdami”, które normalnemu człowiekowi bardziej kojarzą się z akrobacjami cyrkowymi niż wirowaniem po parkiecie w objęciach ukochanego. Ale przecież „u Hanki na weselu było podnoszenie” a „na You Tube widzieliśmy taką ładną choreografię, no szkoda, że u Was tak nie można” dźwięczą w głowach komentarze złośliwych krewnych. Pamiętajcie, że pierwszy taniec musi być w zgodzie z Wami. Jeśli obydwoje nie lubicie tych wszystkich spojrzeń wystrzelonych w Was możecie po prostu… zrezygnować z pierwszego tańca. Przecież to Wasze święto i musicie się czuć z tym dobrze. Uroczystość można zaplanować w taki sposób, aby Goście nie odczuli dotkliwie braku tego elementu imprezy. A jeśli marzycie o spektakularnym pierwszym tańcu, podczas którego będziecie słyszeć gromkie brawa i okrzyki zachwytu Waszych Gości – można przygotować taką choreografię, która sprawi, że mimo braku powietrznych akrobacji pod sufitem, Wasz pierwszy taniec będzie wspominany przez zaproszonych jeszcze długo po weselu. Po prostu zdajcie się na nas!

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *